Dzisiaj o 10.40 dostałam informację, że Kasia jest chora i jazda się nie odbędzie, ale i tak razem z Rudzią pojechałyśmy na konie. Najpierw Baron (mój misiek <3) mnie nadepnął, później był czas walk. Wojak atakował Alaskę, później Barona, Baron Amanta, Amant Wojaka i tak wszyscy po kolej się atakowali. Następnie razem z Julką wchodziłyśmy do każdego boksu :)
Dobra to na tyle. Nic więcej ciekawego się nie wydarzyło.
pa pa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz