Na samym początku przepraszam za opóźnienie ale zapomniałam, myślałam że zrobiłam to w niedzielę. No dobra do rzeczy.
W niedzielę jeździłam na Baronie. Był trening (bez skoków niestety bo brakło nam czasu). Stęp, kłus, koła, volty, przejścia i wreszcie galop. BAron za pierwszym razem nie z volty zagalopował na lewą nogę. JEJ!!! No i jazda jak jazda. Było super :)
Papatki!!! Karolina
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz