Jeździłam na Wojaczkowatym! Byliśmy w terenie, bo podłoże było zbyt twarde. Było dosyć ślizgo więc koniki miały lodowisko. Nie galopowaliśmy, bo był taki pan co galopuje tylko na Baronie i Alasce (no i nie w terenie) a jechał na Arizonce. Jazda była super tylko Wojak raz się spłoszył ale nie spadłam, JEJ! No to do zobaczenia.
Zdjęcia mam ale nie z jazdy ale są.(oczywiście Baroniasty)
Tyle się namęczyłam żeby zrobić te dwa zdjęcia...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz