poniedziałek, 2 lutego 2015

01.02.2015

W sobotę nie byłam niestety na koniach, bo koleżanka z którą miałam jechać się pochorowała. Ale przejdźmy do niedzieli.

Jeździłam na Wojaczkowatym! Byliśmy w terenie, bo podłoże było zbyt twarde. Było dosyć ślizgo więc koniki miały lodowisko. Nie galopowaliśmy, bo był taki pan co galopuje tylko na Baronie i Alasce (no i nie w terenie) a jechał na Arizonce. Jazda była super tylko Wojak raz się spłoszył ale nie spadłam, JEJ! No to do zobaczenia.

Zdjęcia mam ale nie z jazdy ale są.(oczywiście Baroniasty)
Tyle się namęczyłam żeby zrobić te dwa zdjęcia...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz